stat
Impreza już się odbyła
PATRONAT

Jazz Jantar 2011: Ron Carter Golden Striker Trio (5 opinii)

Wydarzenie w ramach

Nazwa zespołu bierze swój początek z płyty "The Golden Striker", nagranej w 2003 roku przez legendarnego kontrabasistę jazzowego Rona Cartera, któremu towarzyszyli młodsi o pokolenie Russell Malone na gitarze i Mulgrew Miller na fortepianie. Album zawiera zarówno standardy, jak tytułowy utwór należący do repertuaru nieżyjącego już pianisty Johna Lewisa, czy wielokrotnie reinterpretowane Adagio z "Concierto de Aranjuez", a także 4 utwory napisane przez Cartera i po jednym autorstwa zaproszonych do współpracy muzyków, którzy wykazali się dużym talentem kompozytorskim. Wielkim atutem powstałego materiału jest dojrzałość wzajemnego oddziaływania muzyków, którzy potrafią dać sobie przestrzeń i korzystać z niej bez popadania w rozbudowane popisy maestrii technicznej.

Niespełna dwa lata temu ten legendarny kontrabasista wystąpił we Wrocławiu - publiczność III Światowego Festiwalu Kontrabasowego zgotowała mu wtedy w sali filharmonii zasłużoną owację na stojąco. Wszyscy, z którymi rozmawiałem po tamtym koncercie, mieli to samo przemyślenie: to jest jazz, jaki wszyscy znają, ale dlaczego tak niewielu go gra? Może dlatego, że wymaga olbrzymiej dojrzałości muzycznej, ogromnej konsekwencji i całkowitego - nie zawaham się użyć tego słowa - zaprzedania się konkretnemu stylowi. Ron Carter łączy te wszystkie cechy.
Rafał Zieliński, Adam Domagała / Gazeta Wyborcza Wrocław / 3.04.2010

jazz - koncerty w Trójmieście


Muzykalność tego trio jest tak wykwintna, a dzielenie się pomysłami bezinteresowne do takiego stopnia, że przechodzenie od określonych tematów, poprzez odkrywane wspólnie niuanse, po solowe wypowiedzi następuje płynnie i naturalnie
Thomas Conrad / Jazz Times

RON CARTER - jeden z najsłynniejszych kontrabasistów jazzowych swoją karierę zaczął w wieku 20 lat. W latach 60. współpracował z tak wybitnymi przedstawicielami nowoczesnego jazzu, jak Eric Dolphy, Don Ellis, Cannonball Adderley, Mal Waldron i Thelonious Monk. W latach 1963-68 współtworzył słynną sekcję rytmiczną Milesa Davisa, wraz z Herbiem Hancockiem i Tonym Williamsem. Stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych muzyków sesyjnych i na swoim koncie ma kilkaset płyt.

W czasie współpracy z Davisem i później występował i nagrywał z takimi artystami, jak George Benson, Stanley Turrentine, New York Jazz Sextet/Quartet, Sonny Rollins, V.S.O.P. (Carter, Hancock, Williams, Wayne Shorter i Freddie Hubbard), McCoy Tyner i Milestone All Stars. Od czasu do czasu prowadził też własne zespoły i nagrywał płyty. Podobnie napięty terminarz miał w latach 80. jako częsty partner muzyczny m.in. Hubbarda, Cedara Waltona, Jima Halla i George'a Duke'a. W tym samym czasie po raz kolejny w towarzystwie kolegów z kwintetu Davisa wyruszył w trasę po USA, z tym że tym razem bez Shortera i Hubbarda, za to z Wyntonem Marsalisem. Magazyn "Detroit News" przyznał mu tytuł Najwybitniejszego Basisty Dziesięciolecia, magazyn "Downbeat" - Basisty Roku, od Narodowej Akademii Sztuk i Techniki Rejestracji otrzymał tytuł Najbardziej Wartościowego Muzyka. W roku 1993 otrzymał nagrodę Grammy dla Najlepszego Jazzowego Zespołu Instrumentalnego - "The Miles Davis Tribute Band", a w 1998 kolejną za "Call Sheet Blues" - kompozycję do filmu "Round Midnight" ("Około północy"). Carter należy do najwybitniejszych kontrabasistów w całej historii jazzu. Dysponuje oszałamiającą techniką, której jednak nie nadużywa, koncentrując się przede wszystkim na pracy w sekcji rytmicznej, grając z precyzyjnym, motorycznym wyczuciem rytmu. Jest wymarzonym akompaniatorem śpiewaków: w swojej dyskografii ma płyty z Arethą Franklin i innymi sławami wokalnego jazzu, a jego duet z Helen Merrill w "My Funny Valentine" z 1968 r. jest od 30 lat obiektem analiz młodych kontrabasistów. Podobne piętno doskonałości nosi jego solo we własnym utworze "Third Plane". Jednakże największa siła Cartera leży w grze sekcyjnej i choćby z tych powodów jego klasyczne nagrania z Davisem, w których tyle do powiedzenia miała właśnie sekcja, są świadectwem jego niedościgłego mistrzostwa. (na podstawie: Dionizy Piątkowski / "Encyklopedia muzyki popularnej - Jazz")

Ron Carter, który największe uznanie zyskał - w pewnym sensie niesłusznie - dzięki graniu ze słynnym kwintetem Miles'a Davis'a, pozostaje przez tyle lat renomowaną postacią światowego jazzu, że trudno wyobrazić sobie, by istniał jakiś miłośnik tej muzyki nieświadomy wkładu Cartera w ewolucję gry na kontrabasie oraz rozwój jazzu.
Franz A. Matzner / allaboutjazz.com

MULGREW MILLER - amerykański pianista i kompozytor, który jako dwudziestolatek rozpoczął zawodową karierę od występów w znakomitej orkiestrze Duke'a Ellingtona pod wodzą Mercera Ellingtona. Współpracował również z wokalistką Betty Carter i Art Blakey's Jazz Messengers. Jeden z założycieli kwintetu Tony'ego Williamsa. Doświadczenie zdobyte u boku sław ustabilizowało jego pozycję jednego z najbardziej pożądanych pianistów na nowojorskiej scenie. W latach dziewięćdziesiątych Miller rozwijał swoją karierę jako lider w kilku triach i kwintetach, nagrywając płyty dla wytwórni Landmark i RCA/Novus, a także koncertując w Stanach i Europie z zaprzyjaźnionym pianistą Kenny'm Barronem, któremu zresztą, jako jedynemu współczesnemu pianiście ustępuje pod względem ilości wydawnictw. Od 1999 roku współpracuje z basistą Nielsem-Henningiem Ørsted Pedersenem.

KEVIN EUBANKS - gitarzysta i kompozytor pochodzący z muzycznej rodziny, urodzony w Filadelfii. W młodości zafascynowany fusion i progresywnym rockiem, gry na gitarze uczył się w Berklee College of Music. W latach 1980-81 należał do Art Blakey's Jazz Messengers, by później współpracować z takimi artystami, jak McCoy Tyner, Roy Haynes, czy Dave Holland. Wydał szereg płyt dla wytwórni Elektra, GRP, a także prestiżowej Blue Note Records. Zainteresowania muzyczne wykraczające daleko poza jazz - od country przez pop, soul po blues i rock - zapewniły nu miejsce w słynnym "The Tonight Show" telewizji NBC, w którym został liderem zespołu i dyrektorem muzycznym programu, zastępując na tym stanowisku samego Branforda Marsalisa. Po osiemnastu latach postanowił zakończyć telewizyjny rozdział swojej kariery, a nowy epizod w życiu muzyka otworzyło wydanie w 2010 roku płyty "Zen Food", dzięki której przypomniał o mistrzowskim opanowaniu fachu gitarowego w ambitnym repertuarze i wysublimowanym talencie kompozytorskim.

Przeczytaj także

Informacja o biletach

  • Bilet normalny
    110 zł
50 zł – super promocja / sprzedaż w dniach 8 – 31.08.2011 lub do wyczerpania limitu
55 zł – studenci Akademii Muzycznej w Gdańsku i na Kartę do Kultury*
60 zł – studenci*
70 zł – normalne / sprzedaż w dniach 1– 30.09.2011
90 zł – normalne / sprzedaż w dniach 1 – 31.10.2011
110 zł – sprzedaż od 2.11.2011
* sprzedaż biletów wyłącznie w Klubie Żak (od 1.09.2011 do wyczerpania limitu), za okazaniem ważnej legitymacji studenckiej lub Karty do Kultury przy zakupie biletów (1 legitymacja – 1 bilet)

Wszystkie miejsca numerowane. Liczba biletów w danej cenie limitowana. Zakupione bilety nie podlegają zwrotom. Sprzedaż i rezerwacje biletów w danych kategoriach cenowych tylko w podanych terminach. Sprzedaż biletów w Klubie Żak, na www.eventim.pl (od 1.09.2011) oraz w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej (tylko w dniu koncertu). Na koncercie obowiązuje zakaz fotografowania i rejestrowania.

Opinie (5) 1 zablokowana

  • bilety 110 zł ??? (2)

    buhahahahaha

    • 1 1

    • doprawdy?

      Aga Zaryan - 150
      Bregovic 165
      AMJopek 130 (a w maju 150)
      Casandra Wilson 180
      to u nas

      Sonny Rollins we wroclawiu - 300 zł i to z nim z całego w/w towarzystwa mozna porownywac pozycję Rona Cartera

      • 1 0

    • no i sa znizki

      a jakbys czytal ksiazki to kupilbys bilet za 55 zl

      • 1 0

  • Byłam tam

    wczoraj. Piękna muzyka i mistrzowskie wykonanie. Warto było. Niech żałują ci, którzy nie poszli.

    • 1 0

  • makabryczna akustyczna sali PFB

    Byłem tam wczoraj , sam koncert to rewelacja . Zdziwiony byłem że sala była zapełnione w 70 % , chyba organizatorzy przesadzili z cenami . I kolejna sprawa odsłuch w sali PFB to kompletna porażka w czasie solówki RC wyraźnie słychać pracujące wentylatory co dyskwalifikuje to miejsce do tego typu koncertów ( jedynie dynamiczne głośne utwory mogą być tam wykonywane bez przykrych doznań odsłuchowych ) Koncert wyraźnie miał za zadanie zaspokoić finansowo organizatora a nie publiczność .

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.